środa, 25 grudnia 2013

Prolog

Jestem Emily. Jestem zwyczajną nastolatką, niczym nie wyróżniam się pośród innych zwyczajnych nastolatek. No może jednym. Nigdy nie miałam szczęścia do chłopaków. Było tak, że albo wszyscy mieli mnie gdzieś, a jeśli już znalazł się jakiś fajny chłopak to po krótkim czasie ze mną zrywał. Jakieś może dwa lata temu znalazłam chłopaka moich marzeń. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. I (co mnie zaskoczyło ) ja też mu się podobałam. No i jak się wszyscy domyślacie zaczęliśmy ze sobą chodzić. Było nam ze sobą dobrze. Byliśmy szczęśliwi. Wszyscy moi znajomi mówili, że muszę być najszczęśliwszą osobą na świecie, no i rzeczywiście byłam. Byliśmy parą idealną. No właśnie byliśmy. Niestety jak zawsze coś się musiało popsuć. Louis zaczął mieć problemy w rodzinie. Nie wiem dokładnie o co chodzi, ale wiem na pewno, że to było coś poważnego. Starałam się go wspierać i jakoś ratować nasz związek, ale dawało to marne skutki. Zaczęło się totalnie sypać, kiedy brat Louisa umarł. Od tego momentu Louis zmienił się nie do poznania.Z spokojnego faceta zmienił się w tykającą bombę. Robił awantury z byle powodu, wpadł w złe towarzystwo, nawet zaczął się wdawać w bójki (czego wcześniej nie robił) który skutki były fatalne. Wiem, jeżeli go kochałam to powinnam była mu pomóc przez to wszystko przejść, ale z czasem tego było za wiele. Poddałam się, Odeszłam od niego. Chciałam mu pomóc, ale zawsze jak poruszałam temat jego nagłej zmiany wściekał się. Był to mój pierwszy taki długi i prawdziwy związek. Byliśmy ze sobą dwa lata, potem jak już mówiłam nie wytrzymałam i odeszłam do chłopaka moich marzeń.
 Teraz, kilka miesięcy po naszym rozstaniu zaczynam powoli wracać do normalnego życia. Czasami z przyjaciółkami wyjedziemy gdzieś do klubu, więc nie jest źle. Oczywiście byłam załamana po naszym zerwaniu, ale szybko doszłam do siebie. Czasami widuję Louisa w barach woków pięknych panienek, sto razy ładniejszych ode mnie, ale mnie  to już nie rusza. Wręcz przeciwnie. Mam to gdzieś a nawet brzydzi mnie to. Biorąc pod uwagę to czego sie ostatnio dowiedziałam o Lou- słusznie. Teraz oprócz narkomana, kłamcy i dziwkarza (wybaczcie, ale inaczej się tego po prostu nie da określić) stał się też mordercą. Razem ze swoją przyjaciółeczką Sophią założyli nieformalny, krwawy biznes. No powiem szczerze, że nigdy bym nie pomyślała, że on mógłby kiedykolwiek zrobić coś takiego. Mają prostą strategię. Sophia owija sobie wokół palca nadzianych facetów(a z jej atutami przychodzi to bardzo łatwo) prowadzi ich do jakiegoś mieszkania (każdy wie po co) a potem do akcji wkracza Lou i jego ekwipunek. A jak wiadomo facet uwiedziony przez kobietę to łatwy cel. Wystarczy tylko chwila nieuwagi i już ofiara leży nieżywa z nożem w piersi. Potem zostaje jeszcze tylko zabranie ze sobą tego co cenne i ukrycie ciała. Ale dla Louisa to łatwizna. W życiu bym nie pomyślała, że on byłby do czegoś takiego zdolny. W życiu.
-----------------------------------------------
Oto zarys nowego imagina. Mam nadzieję, że Wam się spodoba :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz