-Louis. Czy mógłbyś...
-Nie! -warknął odwracając się gwałtownie w moją stronę.
-Ok. Spoko. Po prostu pójdę do siebie. Zapomnij o tym.- odpowiedziałam wstając.
Zanim nastąpiłam na pierwszy stopień schodów poczułam uścisk na moim nadgarstku. Odwróciłam się, żeby posłać chłopakowi wrogie spojrzenie kiedy on pociągnął mnie ku sobie.
-Obiecuję, że wszystko ci wyjaśnię w swoim czasie. Tylko już się nie gniewaj.- powiedział spokojnym tonem.
-Oczywiście- oburknęłam dalej oburzona.
-Hej! Co jest z tobą popatrz na mnie.- chłopak robił wszystko żeby zwrócić na siebie moją uwagę, ja natomiast unikałam jego wzroku jak ognia.
-Od kiedy ty się zrobiłeś taki miły dla mnie? Wiesz..brzydzę się tobą.- wyrwałam rękę z jego uścisku i poszłam na górę.
Przebrałam się w jakieś normalne ubranie i leżąc na łóżku próbowałam zapomnieć o wszystkim czego ostatnimi czasy doświadczyłam. Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że zbyt mocno wszystko przeżywam. Chciałabym się zmienić ale nie potrafię. Na razie jedyne co mogę zrobić to przykleić sztuczny uśmiech na twarz i czekać na rozwój sytuacji.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Postanowiłam, że poudają zainteresowanie Louisem, żeby dał mi spokój. Ale mogę zrobić, żeby był zadowolony? Myśl jak on. Myśl jak on. Co chciałby zobaczyć Louis. Nagle mnie olśniło. Szybko rozpięłam koszulę, którą miałam na sobie i słodkim głosem zawołałam, że może wejść.
-O kochana! Przyszedłem zaproponować ci wino, ale widzę, że wolisz od razu przejść do konkretów. - mówił zszokowanym tym widokiem.
-Nie! -zaprotestowałam. -Chodziło mi o to, że możemy się najpierw napić trochę wina a dopiero potem...wiesz- przygryzłam dolną wargę.
Wyszliśmy z pokoju. Udało mi się uratować sytuację. Bynajmniej jak na razie. Siedzieliśmy na kanapie w salonie i piliśmy wino. Rozmawialiśmy na błahe tematy. Za oknami już dawno zrobiło się ciemno. Po wypiciu paru lampek wina wstałam i spokojnym tonem oznajmiłam, że idę do siebie odpocząć. Louis zaskoczony moim zachowaniem chwycił mnie za rękę i obdarzył pytającym spojrzeniem.
-Mówiłaś, że....-zaczął.
-Kłamałam- szepnęłam do niego w odpowiedzi.
-I tak wylądujesz ze mną w łóżku.- powiedział po czym złapał mnie w talii i przerzucił przez ramię.
Chłopak wszedł do sypialni, zakluczył drzwi i rzucił mnie na łóżko. Ułożyłam się wygodnie na łóżku i wpatrywałam w sufit. Niedługo potem Louis położył się obok mnie. Zaczął mnie całować po ręce. Widać próbował być delikatny i romantyczny jednak chwilę potem porzucił ten pomysł bo gwałtownie zdarł ze mnie koszulę i szybkim ruchem pozbył się moich spodni. Nie byłam w stanie powstrzymać tego. W takim czy innym razie po raz kolejny spędziliśmy ze sobą kolejną wspaniałą noc.
Obudziłam się rankiem w łóżku Louisa, ale jego nie było. Otuliłam się kocem i wyszłam na korytarz. Od razu dosięgnął mnie zapach z kuchni. Zaciekawiona zeszłam na dół. To co zobaczyłam zupełnie mnie zaskoczyło. Louis Tomlinson, tak TEN Louis Tomlinson stał w kuchni i przygotowywał śniadanie. Najwidoczniej usłyszał, że przyszłam bo podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
-Usiądź zaraz będzie śniadanie. Twoje ulubione naleśniki z nutellą. -powiedział entuzjastycznie.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z Louisem? -zapytałam badawczo spoglądając na chłopaka.
-Emily. Ludzie się zmieniają. No powiedz mi szczerze coś cie nie odpowiada?
-Nie tylko....
-Tylko co?
-To w ogóle do ciebie nie podobne.- powiedziałam lekko się uśmiechając.
-To będziesz musiała się przyzwyczaić.
***
Następne kilka dni było miłą odmianą. Albo śniadanie do łóżka, albo wspólne "pichcenie" (co zazwyczaj kończyło się całowaniem na blacie). Dużo czasu spędzaliśmy razem. Z każdym dniem zachowanie Lou się w pewnym sensie poprawiało. Jednak cały czas coś mi tu nie pasowało. Te wątpliwości dały mi do myślenia. Jednak nie miałam czasu spokojnie pomyśleć bo cały czas kręcił się wokół mnie Louis. Pewnego dnia nie wytrzymałam i wydarłam się na niego. Dał mi kilka dni spokoju i mogłam wszystko dokładnie przemyśleć....
"Ależ to drań" pomyślałam siedząc na łóżku w swoim pokoju. "Jak mógł mi coś takiego zrobić" nie dowierzałam własnym myślom...
---------------------
Przed Wami kolejny rozdział. Wybaczcie, że taki krótki i tak późno, Obiecuję że się poprawię :P A niebawem pojawi si rozdział na drugim blogu.
Pozdrawiam :)
Szybko next, świetny <3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie w wolnej chwilce:
http://lifeisbrutal-onedirection-fanfiction.blogspot.com/
http://nig-d-y.blogspot.com/