Przez całą drogę w samochodzie panowała absolutna cisza. Jedynie czasami Louis spojrzał na mnie i uśmiechnął się tym swoim triumfalnym śmiechem. Ja natomiast przestałam zwracać na niego uwagę. Obawiałam się tego co może się zacząć za parę minut. Wolałam nie zastanawiać się o czym myśli Louis za każdym razem kiedy na mnie spojrzy. Unikałam kontaktu wzrokowego z nim, wyglądałam przez okno i myślałam. Nic ciekawego nie wpadło mi do głowy.
-Za niedługo będziemy- głos Louisa mówił, że chłopak jest wyraźnie zdenerwowany.
Czyżby obawiał się, że źle wypadnę albo coś w tym stylu. Zawsze jakoś miał gdzieś opinię innych a teraz nagle zaczął się przejmować.
Miałam nadzieję, że za chwilę zobaczę jakąś knajpę albo co podobnego skoro Louis raczył mnie powiadomić, że dojeżdżamy, ale ku mojemu zdziwieniu zaparkowaliśmy przed takim oto pałacem.
Budynek przypominał zamek i był naprawdę olbrzymi. Z zewnątrz wyglądał cudnie a co dopiero w środku.
Louis niczym pierwszorzędny dżentelmen wysiadł pierwszy i otworzył mi drzwi. Natomiast ja dalej napawałam się tym cudownym widokiem.
-To idziemy się zabawić - powiedział Tomlinson podając mi rękę, ale ja nie potrzebowałam jego pomocy.
-Oczywiście- syknęłam sarkastycznie w jego stronę.
Louis wziął mnie pod rękę i weszliśmy do budynku. Od razu przywitała nas panna młoda.
-Cześć Louis!-wykrzyknęła uradowana na widok chłopaka- Mój ty ulubiony kuzynie.
-Witaj Grace.-Louis był bardzo spięty.-Chciałbym ci przedstawić moją dziewczynę Emily.-zamurowało mnie, ale żeby nie wyglądać na zaskoczoną tą sytuacją uśmiechnęłam się do Grace.
Kiedy tylko przeszliśmy przez powitalny tłum i zniknęliśmy z oczu młodej pary wyrwałam się z uścisku Louisa, popatrzyłam na niego spod byka i zaczęłam kazanie.
-Dziewczynę? Naprawdę mam grać twoją dziewczynę? Ty sobie jaja robisz.
-No co? Kiedyś jak byliśmy razem to ci się podobało. -uśmiechnął się zadowolony.
-Haha! To było dawno i nieprawda.
-Jak tam sobie chcesz-powiedział i przeszedł długim korytarzem do sali bankietowej zastawionej stołami. Ja zostałam za nim w tyle i na samą myśl o tym, że będę musiała udawać jego dziewczynę przeszedł mnie dreszcz obrzydzenia. Domyślam się, że bliscy Lou nic nie wiedzą o jego interesie jak i o mnie. Nie czekałam dłużej i dogoniłam Louisa, żeby się tutaj nie zgubić.
Ogromna sala już była zapełniona ludźmi. Louis jako człowiek, któremu nie wolno się przeciwstawiać miał wybrać dla nas miejsce. Mógł usiąść gdzie tylko chciał a wybrał miejsce obok kilku starszych małżeństw.
Ledwo usiedliśmy a ręka Lou wylądowała na moim udzie. Żeby nie wyglądało to na dziwne zachichotałam, ale wewnątrz mnie wszystko dosłownie się gotowało. Nachyliłam się do ucha chłopaka.
-Louis daj sobie na wstrzymanie.
Na obiad tradycyjnie na stole zagościł domowy rosół. Wydawało mi się, że będę mogła zjeść w spokoju jednak Louis nie dał za wygraną i kiedy kończyłam jeść zupę zaczął zwracać się do mnie przesadnie słodkimi słówkami. Przez niego o mało nie zakrztusiłabym się zupą. Na szczęście resztę obiady mogłam zjeść w spokoju.
Ledwo skończyłam Louis pociągnął mnie za rękę. Mieliśmy iść na parkiet natomiast ja skręciłam w jakiś korytarz. Wyrwałam się z uścisku chłopaka stanęłam i na przeciw niego. Przez chwilę panowała cisza.
-Słuchaj. Mogę udawać twoją dziewczynę, ale nie licz na jakieś mizianie, słodkie słówka i całuski.- powiedziałam stanowczo.
-Ale zrozum kochanie ja się muszę wczuć w rolę- podszedł do mnie i zaczął mnie głaskać po ramieniu.
-Opanuj się człowieku.- prychnęłam natychmiast odsuwając się od niego.
-Co sobie ludzie pomyślą jak będziemy się kłócić przy stole?
-Haha! Dobre sobie. Naprawdę co sobie ludzie pomyślą. Jestem ubrana totalnie nie na miejscu. Oboje zachowujemy się jak zakochane w sobie gołąbeczki a ty się zastanawiasz się co ludzie powiedzą? Od kiedy obchodzi cię co myślą inni?
-Wiesz...uwielbiam jak się wciekasz. Podniecasz mnie kochana. Jak nie chcesz żebym przeleciał cię na tym korytarzu to się trochę uspokój. A teraz chodźmy potańczyć.
Wróciliśmy na salę i dołączyliśmy do par tańczących na parkiecie. Przetańczyliśmy może za dwa tańce razem, bo potem było odbijanie i tańczyłam z panem młodym potem z jakimś przystojnym facetem a na końcu ze starszym panem. Louis widocznie było niezadowolony z tego, że nie mógł mnie mieć cały czas na oku. Po tych tańcach byłam wykończona i musiałam sobie zrobić przerwę. To samo zrobił Tomlinson. Jednak nie wymieniliśmy ani jednego słowa a ja unikałam jego spojrzenia. Po chwili odpoczynku zaczęłam rozmawiać ze starszą panią siedzącą obok mnie.Maiła na imię Lisa. Dowiedziałam się, że ona też jest zachwycona lokalizacją przyjęcia. Powiedziała mi, że jest prababcią pana młodego. Kiedy rozmawiałyśmy o wystroju sali Louis zbliżył się do mnie. Kiedy poczułam jego oddech na szyi wzdrygnęłam się. Po chwili usłyszałam jego głos w moim uchu.
-Wiesz chciałem cię tylko poinformować, że zostajemy tu na noc.- zignorowałam to, odepchnęłam go od siebie i kontynuowałam rozmowę z Lisą. Chwilę potem sytuacja się powtórzyła i chłopak znowu zaczął szeptać mi do ucha.
-Będziemy mogli się pieprzyć całą noc.- teraz już przesadził.
Przeprosiłam Lisę, odwróciłam się do chłopaka i szepnęłam do jego ucha:
-Spierdalaj...
Jego reakcja była natychmiastowa. Wyciągnął mnie na siłę od stolika. Wyszedł na korytarz. Wszedł ze mną do pustej łazienki na drugim końcu tego skrzydła budynku. Była to najwidoczniej łazienka dla hotelowych gości bo były tu prysznice i sauny. Wciągnął mnie do pomieszczenia z saunami i dokładnie zamknął drzwi. "Teraz się zacznie" pomyślałam.
-No to co ty tam powiedziałaś? Żebym "spierdalał" tak? Sama tego chciałaś....-powiedział wkurzony.
--------------------------------------------
Mamy 10 rozdzialik :D Mam nadzieję, że się podoba. Taki nudnawy bo wszystko dopiero się rozkręca :P
W następnym będzie się działo ;) Pozdrawiam
Komentujcie :*

Awwww cudo!!! W takim momencie skończyłaś *.* Szybko next !!!! <3
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy rozdział:
http://lifeisbrutal-onedirection-fanfiction.blogspot.com/2014/03/rozdzia-12-swiato-nadziei.html
Awwwwwwww ja pierdole wiesz co ja robiłam poprostu wybiegłam z telefonem w ręku (bo czytam na fonie )przebiegłam cały dom bo mam mały wrzeszcząc '' tak tak tak tak tak '' mam się zastanawiała czy nie dać mi leków bo o ja pierdole potem się rzuciłamna łóżko i czytałam z chyba 5 razy bo to jest super awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww kocham kocham kocham i czekam na next i właśnie zapraszam do mnie www.zycie-nie-ma-granic.blogspot.com /Światło '' ) a Lou to nie przesadż
OdpowiedzUsuńCieszę się że Wam się podoba :D W wolnym czasie poczytam wasze blogi :**
OdpowiedzUsuńJezu daj wreszcie nexta !
OdpowiedzUsuń