niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 12

Więc tak zdążyliśmy się już nieco upić, ale zaczynało się robić coraz ciekawiej.Miejmy nadzieję, że obu nam to wyjdzie na dobre.
 Poszłam się przejść i odpocząć na chwilę od towarzystwa Louisa. Musiałam przemyśleć kilka spraw. Mniej więcej mam już plan co zrobić, żeby ten wyjazd nie był totalną katastrofą. Po pierwsze dam Louisowi to czego chce czyli seks.Muszę mu dać jakieś pozory. Po drugie znajdę jakiś sposób i wyciągnę z niego całą prawdę. Nasza ostatnia rozmowa na ten temat nie była satysfakcjonująca. Szłam zamyślona kiedy niespodziewanie zza rogu korytarza wyłonił się Louis.
-A ja Cię szukałem. Oj nie ładnie, nie ładnie. 
-Wiesz, ja specjalnie to zrobiłam. -powiedziałam uśmiechając się. 
-Pożałujesz...-chłopak podszedł do mnie. Jedną ręką przybliżył mnie do siebie a druga powędrowała pod moją sukienkę. 
-Oszczędzaj siły na potem.-powiedziałam odpychając go od siebie.
-Czyli jednak mam szansę?-zapytał pełen nadziei.
-Zobaczymy....-odeszłam kilka kroków-A co mi tam- odwróciłam się do chłopaka, podeszłam bliżej, pchnęłam go na ścianę i zaczęłam całować co  mu wyraźnie odpowiadało.- Który pokój?
-319- odpowiedział szybko.
Chuj z tym, że nie wiedziałam co gdzie jest. Ciągnęłam Louisa za sobą zawzięcie szukając drzwi z numerem 319. Niedługo dotarliśmy do celu. Zanim jednak weszliśmy do środka, zaczęliśmy się namiętnie całować. Chłopak wyciągnął kartę i otworzył drzwi. Weszliśmy do środka dalej się całując. Louis zatrzasnął drzwi oparł mnie o nie i wpatrywał się we mnie tak, jakby chciał mnie rozebrać oczami. Po chwili odsunął się ode mnie i poszedł zasłonić okno. Ja skierowałam się w stronę łóżka. Zdjęłam obcasy. Chciałam si jeszcze pozbyć tych pończoch:

Podciągnęłam sukienkę do góry, oparłam nogę na łóżku i zdjęłam jedną pończochę. Zauważyłam, że Louis przygląda mi się, więc drugiej pozbyłam się bardziej seksownie. Reakcja była natychmiastowa. Louis stanął za mną. Przyglądał się moim pośladkom i koronkowej bieliźnie. Obie jego ręce powędrowały na pośladki. Ścisnął je kilka razy. Rozpiął moją sukienkę, która spadła na podłogę. Odwrócił mnie do siebie. Przez chwilę w milczeniu przyglądał się moim nagim piersiom. By niesamowicie napalony. W sumie to ja też.
Chłopak uniósł mnie do góry a ja objęłam go nogami w pasie. Położył mnie na łóżku. Całował mnie po szyi i zjeżdżał w dół. Ja rozpinałam jego koszulę. Zdjął ją z siebie i całował moje piersi i brzuch, cały czas kierując się w dół. Dotarł do moich majtek. Szybkim ruchem ręki pozbył się ich. Teraz leżałam przed nim zupełnie naga i gotowa na ostry seks. Wtedy on wstał wziął coś ze sobą szampana stojącego na szafce i udał się do łazienki. Zdezorientowana oparłam się na łokciach i patrzałam jak znika za drzwiami. Co on kombinuje?- pytałam sama siebie. Dowiedziałam się kiedy chwilę potem wrócił by wziąć mnie na ręce i wrzucić mnie do wanny pełnej gorącej wody i pachnącej piany. Louis nalał szampana do kieliszków. Podał mi jeden po czym rozebrał się i dołączył do mnie. Wanna była na tyle duża, żeby pomieścić nas oboje.
-Powtórka z rozrywki? -zapytałam popijając szampana.
-O czym ty mówisz? -zapytał chłopak ironicznie.
-Dobrze wiesz. Chodzi mi o nasz zimowy wyjazd na narty. Też byliśmy z hotelu i też kochaliśmy się w wannie.
-Dzisiaj będzie inaczej....-powiedział seksownym głosem.
Jego taktyka była prosta. Doprowadzał kobietę to jęków a to z kolei nakręcało jego. Nie ma dwóch takich samych nocy z nim. Zawsze wymyśla coś innego, ale nie lubi jakichś erotycznych zabaweczek. Czysty seks i przyjemność dla obu stron.
Wypiliśmy po kieliszku szampana. Atmosfera zaczęłam się robić coraz gorętsza. Chłopak przybliżył się do mnie.
-Trochę mało miejsca. Nie zaliczymy wszystkich pozycji. Ale i tak będziesz błagać o więcej.-wyszeptał.
Leżałam pod nim gotowa na wszystko. Wszedł we mnie i zaczął poruszać biodrami. Na początku powoli, potem coraz szybciej.
Przypomniały mi się czasy kiedy byliśmy razem szczęśliwi. Pamiętam jak mieszkaliśmy razem i prawie codziennie si kochaliśmy. Codziennie inaczej. Raz ostro i raz bardziej delikatnie. Za każdym razem doprowadzał mnie do stanu niezwykłej przyjemności. Seks z nim bez względu w jakiej formie był niesamowity. Louis był bogiem seksu.
Z każdym jego ruchem krzyczałam coraz bardziej. Jego oddech przyśpieszył. Mój z resztą też. Woda już dawno przestała być gorąca. Jednak nasze ciała były rozpalone. Moja ręka powędrowała na jego plecy, mocno drapiąc go paznokciami. Czułam, że szczytuję. Wbiłam paznokcie w plecy Louisa a moje ciało ogarnęło uczucie rozkoszy. Chłopak doszedł chwilę potem.
Siedzieliśmy głośno oddychając. Moje serce biło jak oszalałe. Tęskniłam za tym uczuciem. Pragnęłam jego dotyku, jego pocałunków. Od dawna brakowało mi tego,swego rodzaju uczucia bezpieczeństwa. Pewności, że nie jestem mu obojętna.
Nie wytrzymałam. Kiedy chłopak podawał mi kolejnego kieliszka z szampanem zbliżyłam się do niego wciągnęłam przedmiot z ręki i wbiłam się w jego usta. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Jego palce znalazły się w okolicach mojego miejsca intymnego, wyprawiając tam różne cuda. Nasze ciała ponownie się rozpaliły podczas intymnego zbliżenia, ty razem w innej pozycji. Niedługo potem wylądowałam zupełnie sucha i nadal naga w łóżku. Obok mnie leżał zadowolony Louis. To chyba pierwszy raz dzisiaj kiedy on był taki zrelaksowany i spokojny.
-Co teraz będziemy robić? -zapytał chłopak
-Jestem do twojej dyspozycji przez całą noc...-odpowiedziałam
-Czyli dzisiaj pieprzysz się tylko i wyłącznie ze mną?- mówiąc to potarł swoim nosem o mów policzek.
-Dokładnie..-mój oddech automatycznie przyśpieszył na myśl co się dzieje w jego głowie.
-No to się zabawimy..- wyszeptał.
Ustami musnął moją szyję.
-Ahh..-wydobyłam z siebie jęk kiedy schodząc w dół chłopak zaczął zostawiać po sobie drobne malinki.
Louis podniósł z ziemi krawat i przywiązał obie moje ręce do ramy łóżka. Niedługo potem ponownie poczułam jego męskość w sobie. Już nie był taki delikatny. Jego brutalne ruchy sprawiały, że krzyczałam jeszcze głośniej niż przedtem. Te namiętności ciągnęły się w nieskończoność. Za każdym razem wszystkie moje zmysły oddawały się rozkoszom. Żeby odczucia były intensywniejsze kochaliśmy się przy zgaszonym świetle.
***
Ta noc była naprawdę długa i wyczerpująca. Jednak w życiu nie zamieniłabym tych kilku godzin na nic innego. Obudziłam się około godziny ósmej, przytulona do ciała Louisa. Oboje zadowoleni po nocy spędzonej razem usiedliśmy na łóżku, zamówiliśmy śniadanie do pokoju i zaczęliśmy rozmawiać.
-Louis. Powiedz mi o co w tym wszystkim chodzi?- zapytałam z niecierpliwością wyczekując odpowiedź.
-O czym ty mówisz?
-Chodzi mi o to,  że w przed klubem zabijasz na moich oczach jakiegoś chłopaka, potem trzymasz mnie u siebie w domu zupełnie odciętą od świata a teraz zabierasz mnie na wesele i spędzamy ze sobą całą noc. O co chodzi?- ponowiłam pytanie.
-Zrozum to nie takie proste. Miałem parę spraw do załatwienia, ale wszystko się skomplikowało. Nie mogę ci wszystkiego powiedzieć bo byś tego nie zrozumiała. Wytłumaczę ci to później. Obiecuję.- mówił bawiąc się moimi włosami.
-Jeżeli sam mi tego nie powiesz, dowiem się od kogoś innego.-powiedziałam stanowczym tonem.
-Powiem ci tylko tyle, że sprawa jest wystarczająco skomplikowana. A teraz wstawaj trzeba się ubrać.- wstał z łóżka i podszedł do niedużej czarnej torby podróżnej. Wyciągnął z niej czarne rurki i koszulę oraz dziewczęcą miętową sukienkę, którą wręczył mnie.
Niedługo potem byliśmy w drodze do sali na której mieliśmy świętować drugi dzień wesela. Mieliśmy właśnie przekroczyć próg sali kiedy zauważyłam w głębi pokoju pana młodego rozmawiającego z jakimś mężczyzną. Pan młody wskazał na nas. W tej samej chwili poczułam jak Louis ciągnie mnie za sobą. Biegiem wróciliśmy do pokoju zebraliśmy nasze rzeczy i tylnym wejściem wymknęliśmy się do samochodu. Louis bez słowa zapalił silnik i czym prędzej odjechaliśmy mijając na parkingu podejrzany czarny samochód terenowy. 
Byliśmy mniej więcej w połowie drogi kiedy zauważyłam, że czarna terenówka nas śledzi. Chłopak przeklął pod nosem i zaczął komplikować trasę w celu zgubienia intruza. Udało się. Jednak nasz powrót wydłużył się o prawie pół godziny. 
-----------------------------------------
Mamy rozdział 12. Myślę, że się Wam spodoba. Starłam się, żeby wyszło jak najlepiej.
Pozdrawiam :D

2 komentarze:

  1. czemu na nich pokazywał ? Hmmmmmmm co jest tu grane ? Ale rozdział wyszedł ci wspaniale . Do następnego /Światło '' )

    OdpowiedzUsuń
  2. CUDO jak zawsze xD Szybko next <3 \
    Zapraszam :
    http://lifeisbrutal-onedirection-fanfiction.blogspot.com/2014/04/rozdzia-15-nie-zrob-nic-gupiego.html nowy rozdział
    i :
    http://nig-d-y.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń