środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 2

Sama perspektywa bycia samej w tym domu jest dobijająca. Byłam tutaj już kilka razy, ale nadal czuję się tutaj obco. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Zastanawiałam się gdzie pojechał Louis. Chciałabym, żeby już wrócił i mi to wszystko wyjaśnił. Nie wiem czemu się tutaj znalazłam i nie wiem też jak długo tutaj będę musiała zostać. Próbowałam sobie to wszystko poukładać. Próbowałam zapomnieć. Mijały godziny. Z nudów zaczęłam bezcelowo przechadzać się po domu.Usłyszałam samochód. Pomyślałam sobie, że Louis wrócił. Miałam rację. Chwilę potem w drzwiach domu stanął Louis. Niestety nie był sam. Przyprowadził ze sobą jakąś dziunię. Stali w progu i się całowali. Zupełnie jakby mnie tutaj nie było. Powróciła złość, którą czułam kiedy Lou zostawił mnie tutaj samą. Chciałam żeby wszystko mi wyjaśnił. Ale niestety ta dziwka mu to uniemożliwiała. Pierwszy raz widzę tą laskę a już jej nie lubię. Już dość się na niego naczekałam i nie będę czekała ani chwili dłużej.
-Louis do cholery! -wrzasnęłam. Na szczęście się opamiętali.
-Louis, kotku kto to jest -dziewczynie się wydawało, że ja tego nie słyszę.
-A no tak. Zapomniałem was sobie przedstawić. -powiedział nie bardzo speszony całą sytuacją. -Emily to jest Sophia moja dziewczyna, Sophia to jest Emily moja była dziewczyna. -powiedział obojętnym tonem.
Wyciągnęłam rękę. Zazwyczaj po przedstawieniu sobie dwóch osób, one uściskają sobie ręce. Niestety Sophia raczej nie miała zamiaru uścisnąć mi ręki. Zamiast tego podeszła do mnie i zaczęła mnie dokładnie oglądać jakbym była rzeźbą w jakimś pieprzonym muzeum.
-I ty z nią kiedy chodziłeś!?Boże kochanie jakim cudem, Chyba musiałeś być pijany.- mówiła to takim tonem jakbym była czymś naprawdę odrażającym. Co prawda nie jestem perfekcyjna, ale akcptuję siebie taką jaka jestem. Chciała dotknąć moich włosów, ale ja się od niej odsunęłąm.
-Spieprzaj -warknęłam. Może moja reakcja była gwałtowna, ale nikt nie będzie mi mówił jaka to jestem okropna. A tym bardziej jakaś dziunia spod latarni.
-Sophia idź na górę zaraz tam przyjdę. -no powiem szczerze, że Louis spławił ją po mistrzowsku. Jednak na tym na chwilę obecną stanęło. Po chwili jednak Louis odezwał się, ale był niezwykle opryskliwy.
-Co cię napadło? -zapytał wielce zdziwiony.
-Co mnie napadło? -to teraz mu wygarnę. -Louis! Zostawiłeś mnie tutaj w tym domu samą na kilka godzin, a sam pojechałeś Bóg wie gdzie! Ale najlepsze. Zanim mnie tutaj przywiozłeś prze klubem zabiłeś kolesia, który chciał mnie zgwałcić. Teraz wracasz tutaj z jakąś lalunią spod latarni...-musiałam wykrzyczeć wszystko co mi leżało na sercu.
-Hamuj -powiedział ostrzegawczym tonem.
-Nie przerywaj mi! -krzyknęłam jeszcze głośniej niż wcześniej- Jak ja mam to wszystko rozumieć co się tutaj dzieje!? Czy może mógłbyś mi to wszystko łaskawie wytłumaczyć. Tu i teraz!
-Zgoda! -nie miał innego wyjścia musiał się zgodzić. Nawet nie zaproponował żebyśmy usiedli czy coś w tym rodzaju. Mówił jak chciałam: tu i teraz.- Przywiozłem Cię tutaj bo muszę załatwić do końca moje sprawy. Zrobiłem coś i teraz ponoszę tego konsekwencje. Niestety nie mogłem z tym nic zrobić bo ty cały czas stawałaś na przeszkodzie. -coś w tym nie gra.
-Czyli ty się o mnie troszczysz ? -zapytałam próbując sobie to wszystko poukładać.
-Nie nazwał bym tego tak. Tylko raczej usuwam Cię na jakiś czas. Jak wszystko będzie załatwione to Cię wypuszczę. Ale póki co nie możesz się ruszać z tego domu. Nie możesz nigdzie wychodzić. - że co? Ja mam tutaj zostać sama kiedy on będzie "załatwiał swoje sprawy". Mógł od razu powiedzieć, że po prostu mu przeszkadzam. Ale co on takiego zrobił, że teraz ma przez to problemy. Na pewno jest to w jakiś sposób związane z tym chłopakiem którego zabił. Ale jak to już nie mam zielonego pojęcia.
-Świetnie mógłbyś chociaż powiedzieć wcześni9ej to bym sobie coś spakowała. -boże nie wyobrażam sobie mieszkania tutaj.
-O nic się nie martw. To tylko chwilowe. -tak jakbym zauważyła cień współczucia na jego twarzy. A nie to jednak było złudzenie.
-Mam nadzieję. Mogę chociaż wiedzieć gdzie będę spała. -godzina była późna i po przeżyciach z dzisiejszego wieczoru mam dość.
Louis pokazał mi "moją" sypialnię. Była zupełnie inna niż reszta domu. Jakby przygotowana specjalnie dla mnie. Cały dom był utrzymany w ciemnych barwach, a z tego pomieszczenia biła jasność i ciepło. Dom był urządzony nowocześnie, ale nie był zbyt przytulny. Natomiast tutaj można by siedzieć godzinami. Chyba nigdy nie wyjdę z tego pokoju. Zielonkawe ściany, tona poduszek na łóżku i mnóstwo książek. Idealne miejsce dla mnie. To jest chyba jedyna dobra rzecz, która mnie dzisiaj spotkała. Położyłam się na łóżku. Niby byłam zmęczona, ale nie mogłam zasnąć. Uniemożliwiały mi to dźwięki dochodzące z jak mniemam pokoju obok, gdzie Louis i Sophia doświadczali miłosnych uniesień. Nie zwracając na to większej uwagi zakopałam się w poduszkach i zasnęłam.
--------------------------
Pierwszy rozdział napisany w tym roku :D Właśnie jak wam minął Sylwester ? Mam nadzieję, że dobrze. Ody ten rok był lepszy niż poprzedni :)

2 komentarze: