czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 6

Obudziłam się około południa. Drzwi do pokoju były zamknięte. Kota w pokoju nie było a na łóżku leżało jakieś dosyć spore pudełko. Wzięłam pudełko do rąk i otworzyłam je. Moim oczom ukazała się dziewczęca sukienka. Była bardzo ładna. Postanowiłam ją dzisiaj założyć. Ale nie pomyślałabym że Louis jest taki troskliwy, a zwłaszcza teraz. Najwidoczniej się pomyliłam. Zeszłam na dół żeby coś zjeść. Louisa znowu nie było. Zjadłam coś i udałam się do pokoju żeby coś namalować.
Spędziłam dobrych kilka godzin zamknięta w tych czterech ścianach i malowałam. Udało mi się stworzyć kilka obrazów. Kiedy już byłam totalnie zmęczona poszłam pooglądać telewizję.
  Tak mijały dni. Wstawałam późno, bawiłam się z kotem o ile go spotkałam(lecz w dalszym ciągu nie znałam jego imienia.), malowałam. Czasami nawet zdarzało mi się ugotować coś na obiad. Rzadko widywałam się z Louisem. W sumie to w ogóle się nie widywaliśmy. Czasami tylko kiedy było już późno a ja nie spałam słyszałam jak trzaskał drzwiami kiedy przychodził do domu. Nawet kilka razy dostałam paczuszki z ubraniami. Wydawało mi się jakby Louis miał podwójną osobowość. Czasami wydawało mi si też, że on ma swoje życie a ja swoje. Że to "mieszkanie" w jednym domu to tylko przypadek i nic więcej.
***
Minęły już jakieś trzy tygodnie odkąd tu siedzę. Dokładnie dzisiaj mija trzeci tydzień. Nie wiem czy mam się cieszyć czy płakać. Louis powiedział, że szybko załatwi to co na do załatwienia a  jakoś mu si to dłuży. Będę musiała z nim pogadać. Ale najpierw idę na dół na śniadanie. Zeszłam na dół i w drodze do kuchni przemierzyłam salon. W pokoju, na kanapie siedział Louis. 
-O hej Lou. Mamy do pogadania -wiem że to nie było miłe ale musiałam z nim pogadać. 
-Hej. Ale o czym? -zapytał. Po tonie jego głosu wywnioskowałam, że nie jest zainteresowany gadaniem ze mną. Jemu to jest bardzo nie na rękę.
-O wszystkim. -powiedziałam i poszłam do kuchni zrobić sobie kanapkę.
Niedługo potem wróciłam do salony. Usiadłam na kanapie i zaczęłam jeść. 
-Too o czym chciałaś pogadać? -Louis był widać zirytowany moim zachowaniem.
-Zacznijmy od tego, że ostatnio w ogóle się nie widujemy. Czemu? -zapytałam przełykając gryza kanapki.
-Myślałem, że jest ci to na rękę po tym co ci ostatnio zrobiłem....
-Nie wcale nie jest. I chciałabym wiedzieć dlaczego cię ciągle nie ma..- wzdycham.
-No dobra. Dużo pracuję jasne?- burknął. 
Dzisiaj nie miał za bardzo humoru do rozmów.  Ale ja miałam to gdzieś. Za chwilę znowu nie będzie miał czasu i stanie na tym, że w końcu z nim nie pogadam...
-A gdzie tak dużo z ciebie wyciskają jeśli można wiedzieć? -musiałam być w miarę ostrożna bo stąpałam po kruchym lodzie.
-W..yyy...przedstawicielem handlowym.
-Na pewno...zawahałeś się...-chciałam mieć pewność czy mnie nie okłamuje.
-Tak na pewno.- powiedział to dosyć przekonująco.- Widziałem twoje obrazy...
-No wiesz...poszłam kiedyś z ciekawości na strych i znalazłam sztalugę. Chciałam zobaczyć jak mi wychodzi malowanie i spróbowałam. A właśnie to mógłbyś pomóc mi powiesić kilka w mojej sypialni? -zapytałam.
-Nie Emily nie mógłbym. Podobają mi się twoje obrazy, ale przestań to robić. Wyrzuć je, bo jak nie to ja to zrobię. 
-Ale czemu? -zapytałam zdezorientowana.
-Bo tak!. Nie chcę żebyś więcej malowała. Rozumiesz? -chyba go wkurwiłam..
-Jasne tylko powiedz mi do cholery jasnej co ja mam robić zamknięta tutaj cały dzień!? -miałam ochotę coś rozwalić. 
Louis myślał że to takie fajne opierdalać się samej w domu. Było ale na samym początku. Teraz jak sobie myślę, że będę tu musiała spędzić jeszcze jeden dzień to mnie coś rozpierdala od środka.
-Nie wiem. Najlepiej się gdzieś zamknij i nie będzie problemu. 
-Wiesz co jesteś okropny. Naprawdę. Lepiej było kiedy sie nie widywaliśmy. Powiedz mi tylko kiedy skończysz tą niezwykle ważną operację, bo chciałabym wiedzieć jak długo mam jeszcze czekać.- warknęłam.
-Nie wiem. Teraz wszystko się zaczęło komplikować. -powiedział 
-Świetnie....Dobra ja idę do siebie. -powiedziałam i wstałam ale chłopak mnie zatrzymał.
-Nie, czekaj. Nie chciałem się urazić tym co powiedziałem. Chodziło mi o to żebyś nie malowała bo to przywołuje złe wspomnienia.
-Wcale nie musisz ukrywać swoich uczuć i pokazywać jaki jesteś "twardy" ja cię znam i wiem jaki jesteś na prawdę...-odpowiedziałam. 
Wróciłam do siebie. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Poczytałam książkę, ale dalej mi się nudziło. Dzisiaj Louis chyba miał wolne bo cały dzień siedział na dole i nigdzie nie wychodził, więc nawet do niego nie schodziłam. W końcu jednak po kilku godzinach totalnej nudy wyszłam z pokoju i usiadłam na środku schodów. Stąd dokładnie widziałam Louisa. Leżał na kanapie i oglądał telewizję. Postanowiłam zaryzykować i zadałam mu pytanie:
-Louis czy nie moglibyśmy gdzieś wyjść? -chłopak na początku szukał mnie wzrokiem po całym pokoju a kiedy mnie znalazł poprawił się tylko na kanapie i z głową zwróconą w moją stronę powiedział:
-Naprawdę chciałabyś iść gdzieś ze mną?
-Tak. Skoro już nie chcesz mnie nigdzie puścić samej to chodź gdzieś razem ze mną- 
odpowiedziałam pewna siebie.
-Nie wiem czy to jest dobry pomysł...
-No proszę cię...co może mi się stać?
-No dobra, wyjdziemy gdzieś. Ale teraz za bardzo nie mam czasu. Może kiedy indziej.- byłam zadowolona że się zgodził. Miałam już wracać do swojego pokoju kiedy na drodze stanął mi kot i przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz o której miałam pogadać z Louisem.
-Louis, nie wiedziałam, że masz kota.
-Co? Jakiego kota?...A no tak. Mam kota.
-Jak się wabi?
-Yyy...to jest...Ozzy -odpowiedział
-Kochany zwierzak. -powiedziałam i zaczęłam głaskać Ozzy'ego
-Zabiję...
-Louis przestań! -powiedziałam zbulwersowana
-Nie o niego chodzi. A z resztą nie ważne. -powiedział i wrócił do oglądania telewizji.
Ja też wróciłam do siebie razem z kotem. Leżałam na łóżku i czytałam książkę. Niedługo zasnęłam.
--------------------------------------
Jest szósty rozdział. Wyszedł nudny, ale trudno. Mam nadzieję że Wam się spodoba :)
Pozdrawiam :D

2 komentarze:

  1. świetny <3 Czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog <3 Dlatego nominowałam go do Liebster Award. Szczegóły na moim blogu: http://always-my-crazy-way.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń